Historia stryczka niesie pamięć bardzo wczesnego opuszczenia. Dziś wiemy już, że to nie tylko pierwsze miesiące życia dziecka, ale też ostatnie miesiące ciąży oraz to, jak przyszło ono na świat, współdeterminują powstanie tego zawieszenia.

Stryczek - typ zawieszenia emocji wg. Lowena

Opuszczenie jest tu rozumiane nie tylko relacyjnie. Opuszczając brzuch matki, niemowlę pozostawia swój bezpieczny, znany mikrokosmos na rzecz chłodnego, obarczonego grawitacją świata. To przejście progowe, wejście w obce i stymulujące środowisko, gdzie ratunkiem mogą być ciepłe, obecne i przyjmujące ramiona opiekunów, stale dostępne, kojące bodźce płynące z nowej rzeczywistości.

Dla nowo narodzonego zagrażające może być wszystko, co jest ponad zdolnością przetwarzania impulsów przez niedojrzały układ nerwowy.

W szczególności będzie to:

  • ciężki poród,
  • wcześniactwo,
  • urazy, choroby okołoporodowe i związane z nimi procedury medyczne,
  • mama w depresji okołoporodowej,
  • brak mamy i brak wystarczająco dobrego innego trzymającego,
  • wrogość, chłód, wycofanie „nowego świata”,
  • brak dostrojenia do potrzeb nowo narodzonego.

Człowiek szczególnie na tym etapie rozwojowym doświadcza siebie przez ciało, właściwie tylko przez ciało. Inne kanały wymian zewnętrznego z wewnętrznym dopiero będą się wykształcać. To odczucia płynące z ciała jak: błogość, głód, spokój, chłód, ból, sytość są podstawowymi stanami wypełniającymi wszechświat dziecka.

Jednak pojemność na nie jest dość niska. Niemowlak nie może być głodny czy pozostawiony sam sobie. Ten rodzaj doświadczenia nigdy nie posłuży rozwojowi, bo maluch nie ma jeszcze wewnętrznego aparatu psychicznego, który pozwoliłby na przeżywanie uczuć związanych z taką sytuacją. Na tym etapie niezaspokojone potrzeby bardzo szybko stają się tsunami uczuciowym, zalewającym dziecko lękiem przed unicestwieniem.

JAK TO SIĘ DZIEJE W CIELE?

Jeśli nie jestem w stanie czegoś przeżywać, nie mogę też nad tym w żaden sposób panować, więc muszę się od tego oddzielić – takie rozwiązanie chroniące podejmuje mały człowiek. Uczucia, które napływają z ciała, przez brak możliwości przetwarzania ich, stają się intensywne i zalewające. Tak więc samo ciało zaczyna być odbierane przez niemowlę jako wrogie i zagrażające. Na tym etapie jedyną dostępną odpowiedzią jest rozszczepienie uczuć od ciała.

Pierwsza, a zarazem najsilniejsza fragmentacja (segmentacja), to właśnie stryczek, oddzielający ego od Ja cielesnego. Dziecko zamieszkuje w głowie, w świecie fantazji i intelektu. Człowiek wycofuje się z tego, co jest źródłem cierpienia – w tym wypadku jest to ciało, które czuje i staje się reprezentantem chłodu (zwykle emocjonalnego) doznawanego od otoczenia.

Naturalnym odruchem jest odsunięcie się od tego, co nas przestrasza czy zadaje ból. To jest właśnie reakcja obronna głowy. Przesuwa się do boku w stosunku do pozostałej części ciała, stając się jakby zewnętrznym, niezależnym obserwatorem w stosunku do fizycznej reszty: to nie jestem ja, mnie tam nie ma.

Jeśli wyobrazimy sobie metalowy zacisk u podstawy czaszki, który blokuje wszystko, co napływa z ciała do głowy, możemy odczuć siłę pęknięcia, które wywoła. To pierwotne pęknięcie efektem domina przeniesie się w dół, fragmentując dalej cały organizm.

Można by się zastanowić, jak ciepłe, miękkie ciało wytwarza napięcie typu „kruchy lód”. Pod wpływem lęku następuje spłycenie oddechu, co ogranicza ilość tlenu we krwi, a to z kolei wpłynie na spowolnienie procesów metabolicznych, zmniejszając ilość wytwarzanej energii, a tym samym możliwość poruszania się.

W efekcie dziecko zamiera, a utrzymanie tego stanu dłużej spowoduje zmrożenie ciała. Pęknięcia zapewniają oddzielenie części ciała od siebie, ograniczając możliwości łączenia się ładunku uczuciowego oraz przekazywania go dalej. Mięśnie się skracają, ciało sztywnieje, dążąc do obkurczenia swojej powierzchni. I tak powstają kolejne pęknięcia.

Ręce oddzielają się od tułowia. Zaciśnięte stawy separują kolejne części ciała. Oczy wycofują się w głąb czaszki lub czujnie krążą po otoczeniu. Nadchodzi zima, czas przetrwania. Moje ciało przestaje być moje. Chłód nie jest już moim chłodem, ból moim bólem, pragnienia są czymś nieznanym. Ja cielesne zostaje zmrożone i pofragmentowane.

Rzeczywistość ciała zostaje skontrolowana i podporządkowana ego, jego fantazjom, tworząc potężną iluzję: jestem bezpieczny tylko w głowie, im mniej czuję, tym lepiej.

U dorosłego powstałe napięcie zobaczymy w lekkim przesunięciu głowy w bok, jakbyśmy z wyżyn umysłu z dystansem i niechęcią spoglądali na to brzydkie, fizyczne „coś” tam w oddali, na nizinach. Taka osoba często opisuje swoje ciało jako obce, utrudniające, zimne, sztywne, niepotrzebne. Zwykle nie dba o nie. Obsługuje je.

Towarzyszące objawy somatyczne zmuszają do zwrócenia się w stronę ciała, ale zwykle wzmacnia to poczucie niechęci do Ja fizycznego, które zawodzi i jest kłopotliwe: mi nic nie jest, to ono choruje.

Taki stan utrzymuje się zwykle do momentu wejścia w relację. Doświadczana bliskość, intymność i dotyk stają się niepokojące, zagrażające lub budzące bliżej nieokreśloną tęsknotę. Człowiek czuje się poskładany z miliona kawałeczków lodu, często niepasujących do siebie i tylko sztywne trzymanie ich zapobiegnie nieodwracalnemu rozpadowi.

Życie skupione jest w głowie. Energia skumulowana w tułowiu, wycofana z obwodów tak, by zmniejszyć możliwość przyjmowania bodźców, ograniczając ich intensywność już na poziomie kontaktu. Stopy przyjmują jak najmniejszą formę, jakby ziemia parzyła. Palce są podkurczone, skracając maksymalnie długość stopy, a sklepienie podłużne zostaje nienaturalnie uniesione. Cały kształt mówi: kontakt jest zagrażający. Oddech jest ledwo zauważalny.

Na szczęście stryczek w takiej sile nie jest częsty, ale wiele osób w sytuacji stresu, zagrożenia czy ekscytacji nieświadomie przyjmie to ustawienie. Poczuje znajomy rodzaj zmrożenia w ciele, zwykle nieświadomie oddalając się od Ja cielesnego, by w taki sposób skontrolować pojawiające się uczucia.

Kiedy mamy taką osobę w bliskiej relacji, żyjemy w poczuciu stałego dobijania się do niej. Czujemy się za ciepli, za dotykalscy, przekraczający bliskością. Z czasem mamy ochotę potrząsnąć nią i powiedzieć: hej, jesteś tam?

JAK SOBIE POMÓC?

Niezależnie od tego, jaką formę pracy wybierzemy w przywracaniu czucia ciału, ma to dziać się wolno z równoczesnym oswajaniem i zwiększeniem tolerancji na przejawy życia w organizmie.

Żywotność jest zagrażająca przy tym zawieszeniu, ego będzie w wielkim niepokoju w kontakcie z głębszym oddechem, szybszym biciem serca, rozlewającym się ciepłem. Ambiwalencja jest naturalną reakcją na proces rozmrażania ciała. Rozmrozi się wszystko, również to, co wyparte: przerażenie, rozpacz czy wściekłość.

Dlatego tak ważne są trzy poziomy pracy prowadzone równocześnie:

  • Ożywianie ciała ze stałym sprawdzaniem jakości uziemienia.
    Kiedy sięgniemy po trochę więcej witalności, zwróćmy się natychmiast do ego i sprawdźmy, czego ono potrzebuje. Głębszy oddech jest pierwszą praktyką do badania naszej reakcji na zwiększenie poziomu żywotności. Dopiero potem przejdźmy do samego uziemienia. Pozwalajmy sobie czuć, co przychodzi, nie zamieniajmy tego we wrogie fantazje lub nie angażujmy się w nie, kiedy się pojawią.
  • Uziemienie przestraszonej głowy.
  • Zwiększanie możliwości pomieszczania otwierających się uczuć.

Naturalne jest, że przy otwieraniu się na czucie będzie wzrastać niepokój. Tak właśnie odbywa się budowanie tolerancji na żywotność. Zasada − im wolniej, tym szybciej − jest tu najlepszą wskazówką.

I jeszcze jedno. Po zimie zawsze przychodzi wiosna!


Marzena Barszcz,
Psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej

Więcej znajdziecie Państwo w książce „Psychoterapia przez ciało”.


Lista pozostałych typów zawieszenia emocji, które pojawiają się w dotychczasowych tekstach autorstwa Marzeny Barszcz:

5 typów zawieszenia emocji według Lowena
  • Kolumna (piedestał) – unieruchomienie w dolnej części ciała, oderwanie od żywotności i cielesności; często związane z wymaganiami „grzeczności”, czystości i kontroli.
  • Stryczek – pierwotne opuszczenie Ja cielesnego, silna fragmentacja; typowe dla bardzo wczesnych doświadczeń zagrożenia, np. porodowych lub noworodkowych.
  • Krzyż (strach na wróble) – efekt długotrwałego cierpienia fizycznego lub psychicznego połączonego z bezradnością; ciało jest przybite do wewnętrznego „krzyża” napięć.
  • Wieszak – napięcie między strachem a złością; ciało zamiera w gotowości, ramiona uniesione, głowa wysunięta do przodu – wyraz wewnętrznego konfliktu „uciekać czy atakować”.
  • Hak – zawieszenie oparte na tłumieniu złości w imię zachowania więzi; ciało nosi napięcia w szczęce, karku, ramionach i tułowiu, a wewnętrzny konflikt rozgrywa się między potrzebą bycia sobą a lękiem przed odrzuceniem („kiedy wybiorę siebie, stracę ciebie”).