Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy ktoś przekracza nasze granice, nie ma znaczenia – słowem czy zachowaniem. W odpowiedzi czujemy narastającą złość, ale z lęku przed opuszczeniem zatrzymujemy to uczucie, uśmiechamy się i dobrotliwie mówimy: no dobrze, masz rację. Czujemy, jak wszystko w środku się w nas gotuje, krew podpływa do twarzy, mięśnie tężeją, zęby zaciskają się niczym imadła… Jednocześnie wewnątrz towarzyszy nam potężny lęk: KIEDY WYRAŻĘ SPRZECIW, ZOSTANĘ UKARANY I PORZUCONY.

Hak - typ zawieszenia emocji wg. Lowena

Lęk, który siłą chłodu stali, zatrzymuje żar złości. Więc uśmiechamy się pogodnie, godzimy się powierzchownie z przegraną, a wewnętrznie czujemy potrzask: nie ma dla mnie wyjścia.

Powstaje dylemat konfliktowy:
KIEDY WYBIORĘ SIEBIE, STRACĘ CIEBIE.
KIEDY WYBIORĘ CIEBIE, TRACĘ SIEBIE.

Powstała w ten sposób pułapka bycia dobrą dziewczynką i grzecznym chłopcem ma ściany zbudowane z gniewu, ale ich cementem jest lęk. Za każdym razem, gdy pojawia się złość na bycie użytym, równocześnie przychodzi lęk przed utratą bliskiej osoby. Lęk scala ściany, które rozsadza złość. Obie siły są równie mocne. Dochodzi do ich zwarcia, a potem utrzymywania takiego status quo. Złość zostaje wycofana z obwodów do środka w postaci naładowanej, skoncentrowanej energii, „zapieczonej” w mięśniach przechodzącej w ten sposób w gniew, który zamieszkuje w naszych tkankach. Ukryty w środku, będzie przypominać o każdym zduszonym impulsie i w możliwych momentach całą „serdecznością” postawy bierno-agresywnej będzie szukał ujścia dla swojego ładunku. Domagać się będzie wyrównania wobec ceny tracenia siebie: swojej WOLNOŚCI I AUTONOMII na rzecz innych.

DYNAMIKA CIAŁA

W zawieszeniu typu hak ładunek złości jest równie mocny, jak ładunek lęku. Osoba czuje narastające pobudzenie w mięśniach, ich gotowość do sprzeciwu i postawienia granicy. Ale lęk zatrzymuje całą ekspresję i spycha ją do środka. Wysiłek włożony w powstrzymanie akcji jest większy niż sama potrzeba wyrażenia. Można by powiedzieć, że mięśnie pracują stale na pobudzeniu: skurcz do ekspresji, na co idzie kolejny skurcz, by zatrzymać rosnące pobudzenie. Zobaczymy więc rozbudowane brzuśce mięśniowe. Nie ma fazy rozluźnienia ani przestrzeni na wydłużenie. Taka osoba musi trzymać ładunek i wytwarzać kolejny, by zatrzymać skutecznie ekspresję. To tak, jakbyśmy wyobrazili sobie ciągłą próbę zrobienia kroku do przodu. Wystawiam nogę i ją cofam, i jeszcze raz… Jednak nie ma odpoczynku między fazami.

Ciało staje się SKOMPRESOWANE. Gdy na nie patrzymy, mamy wrażenie, że człowiek mógłby być wyższy. Kark jest skrócony, głowa wysunięta do przodu w ustawieniu do ataku, ale zaprzecza temu wyraz twarzy: grzecznej dziewczynki czy dobrego chłopca. Górne plecy są naładowane. Powstaje fizyczna PÓŁECZKA PRZECIĄŻENIOWA, a nawet „wdowi garb”, który można dosłownie rozumieć jako magazyn powstrzymanej złości, skompresowanej do gniewu. Ramiona będą zwisać pozornie swobodnie, ale zobaczymy rozbudowane mięśnie, pokazujące ich nadaktywność. Łokcie będą lekko zgięte. Powstaje wrażenie, jakby osoba trzymała w rękach wiadra z wodą. Ten rodzaj GOTOWOŚCI SPOCZYNKOWEJ na przyjęcie obciążenia jest charakterystyczny dla całego ciała. Również, gdy patrzymy na tułów, widzimy stłoczenie mięśni i tkanek. Nogi, podobnie jak ręce, są masywne, uda często wyglądają jak u zawodnika podnoszącego ciężary. Pupa jest schowana i zaciśnięta i tworzy wrażenie PODWINIĘTEGO OGONA. To odpowiedź na lęk i podporządkowanie, ale też na skontrolowanie impulsów płynących z miednicy. Cała postawa woła:
DŹWIGAM ŚWIAT NA RAMIONACH I ROBIĘ TO DOBRZE. Możemy przełożyć to na język konfliktowy: ZNIOSĘ WSZYSTKO, BYŚ ZOSTAŁ.

JAK SOBIE POMÓC?

Jak nietrudno się domyśleć, poczucie stłoczenia emocjonalnego i gotowania się we własnym sosie uczuciowym jest przy tym zawieszeniu częstym doświadczeniem. Oczywiście pozwolenie sobie na wyrażanie i stawanie za sobą jest kierunkiem pracy, ale równocześnie największym zagrożeniem. Dlatego w przypadku tego zawieszenia tak dobre i ważne jest rozpoczęcie praktyki od samego ciała, a nie koniecznie w relacji z innymi osobami. Ich obecność może uruchamiać PRZYMUS ZADOWALANIA otoczenia i powodować automatyczne opuszczanie siebie. A to my, nasza wolność, przyjemność i odzyskiwanie ciała dla siebie są celem. Wszystko, co będzie służyło WYDŁUŻANIU I ROZCIĄGANIU mięśni oraz pogłębianiu oddechu będzie dawało więcej przestrzeni na siebie w sobie. Najważniejszymi obszarami do pracy będą:

Głos
Podstawowy kanał wyrażania siebie, dający dostęp do lęku i złości. Praktyka mówienia, krzyczenia, skandowania: nieeee, jest pierwszym krokiem. W aucie czy w lesie warto oswajać swój głos, doświadczając jego mocy.

Granice
Dopuszczenie w myślach: TO MI PRZESZKADZA, ODSUŃ SIĘ, a potem robienie tego samodzielnie z użyciem rąk, jakbyśmy kogoś przesuwali ze słowami: ZRÓB MI MIEJSCE jest dobrą codzienną praktyką.

Spontaniczność
Podążanie za sobą w tańcu, bieganiu, śpiewaniu (dobrze w grupie, by oswoić ze pchnięte części siebie).

Masaż
Głęboka praca z pancerzem piersiowym, karkiem i podstawą czaszki pozwoli ożywiać je i przywracać czucie skamieniałym częściom.

Wściekłość
Jej rozpoznawanie, a później wyrażanie jest celem do pracy terapeutycznej. Osoba z „hakiem” latami zatrzymywała swoją złość, ma więc całe jej pokłady do uwolnienia. Terapeuta nie tyle potrzebny jest, by pomagać pomieszczać uczucia, bo zwykle taka osoba nie ma z tym kłopotu. Jego obecność jest konieczna, by PRZYJMOWAĆ pacjenta, kiedy ten dotknie swojej złości i zacznie wyrażać wściekłość. Wspierające towarzyszenie drugiego człowieka pozwala odzyskać dawno porzuconą część siebie:
MASZ PRAWO CZUĆ TO, CO CZUJESZ I WYRAŻAĆ TO.

MALUCH POTRZEBUJE POWIEDZIEĆ „NIE”, ZANIM POWIE „TAK”

Szanujmy „nie” naszych dzieci. Ich potrzebę spontaniczności i kreatywności w ekspresji. Opuszczanie nie jest dobre, ale przytłoczenie potrzebą bliskości opiekuna i niepozostawienie małemu człowiekowi przestrzeni na samostanowienie jest równie trudnym doświadczeniem. Spętanie symbiozą i brak zgody na oddalanie się dziecka czynią z niego niewolnika w dorosłym życiu.

I pamiętajmy, zwieracze są gotowe do pracy po drugim roku życia. Nie zarządzajmy jego wydaleniem wcześniej. Za naszą potrzebę władzy i wpływu dziecko płaci utratą autonomii.


Marzena Barszcz
Psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej

Więcej znajdziecie Państwo w książce „Psychoterapia przez ciało”.


Lista pozostałych typów zawieszenia emocji, które pojawiają się w dotychczasowych tekstach autorstwa Marzeny Barszcz:

5 typów zawieszenia emocji według Lowena
  • Kolumna (piedestał) – unieruchomienie w dolnej części ciała, oderwanie od żywotności i cielesności; często związane z wymaganiami „grzeczności”, czystości i kontroli.
  • Stryczek – pierwotne opuszczenie Ja cielesnego, silna fragmentacja; typowe dla bardzo wczesnych doświadczeń zagrożenia, np. porodowych lub noworodkowych.
  • Krzyż (strach na wróble) – efekt długotrwałego cierpienia fizycznego lub psychicznego połączonego z bezradnością; ciało jest przybite do wewnętrznego „krzyża” napięć.
  • Wieszak – napięcie między strachem a złością; ciało zamiera w gotowości, ramiona uniesione, głowa wysunięta do przodu – wyraz wewnętrznego konfliktu „uciekać czy atakować”.
  • Hak – zawieszenie oparte na tłumieniu złości w imię zachowania więzi; ciało nosi napięcia w szczęce, karku, ramionach i tułowiu, a wewnętrzny konflikt rozgrywa się między potrzebą bycia sobą a lękiem przed odrzuceniem („kiedy wybiorę siebie, stracę ciebie”).