Ślady poprzednich zawieszeń odnajdowaliśmy w górnej części ciała. Zatrzymane uczucia tworzyły tam napięcia pomniejszające zdolność bycia w kontakcie zarówno z samym sobą, jak i z innymi. Skutkowało to ograniczeniem łączności z ziemią, a więc wpływało też na jakość uziemienia. W bioenergetyce jest to stan, w którym swobodny przepływ żywotności pozwala na pełne przeżywanie uczuć z równoczesnym ucieleśnianiem ich przez ufne i świadome oddanie ciężaru do podłoża. Tak budowany kontakt z rzeczywistością Ja cielesnego osłabia kreowanie iluzji na temat ludzi i świata, pozwalając na autentyczniejsze doświadczanie siebie.

Kolumna, nazywana również piedestałem, jest zawieszeniem nietypowym w swojej rodzinie, bo zatrzymanie dotyczy unieruchomienia w dolnej części ciała. Lowen widział je w kobietach. Badając wiele osób, porównując dynamiki i historie ich życia, dziś nie mam wątpliwości, że jakkolwiek rzadziej, kolumna dotyczy również mężczyzn.
KTO MNIE TAM WSADZIŁ?!
Można by powiedzieć, że ochotników, by uczynić dziecko w jakimś aspekcie wyjątkowym, nie brakuje. Piedestał budowany jest zwykle dla jednej części dziecka, podczas gdy inna jest odrzucana. W kolumnie odrzucane jest to, co cielesne, czyli żywe, nieskontrolowane, w jakiś sposób zagrażające dorosłym lub przeszkadzające im.
Często w otoczeniu będzie surowy, czyściutki, „święty” opiekun, gratyfikujący cichość, grzeczność i podległość, a piętnujący zabawę i swobodę. Szczególnie naznaczony bywa obszar od pasa w dół związany z treningiem czystości, swobodnym przemieszczaniem, karaniem, a w końcu własną przyjemnością dziecka. Szybko uczy się ono, że „na dole” czekają go tylko kłopoty, wzrasta z poczuciem, że „tam” jest coś z nim nie tak.
Szybko czyni obserwacje, że jego ekscytacja doprowadza ojca do szału, a mama się obraża, kiedy robi ósemkę, sikając… Tak czy inaczej dziecko ustawi się ponad kłopotliwym ciałem i uczyni bezużyteczną, zastygłą kolumnę ze wszystkiego, co poniżej pasa.
Głównym odcięciem w tym zawieszeniu jest talia: wąska, zaciśnięta, wyraźnie dzieląca ciało na pół. I tak, górna część jest zwykle mało rozwinięta (odpowiednio: dziewczęca lub chłopięca), drobna, obkurczona, wątła, jakby ktoś zatrzymał czas we wczesnym wieku nastoletnim.
Głowa jest dumnie trzymana na karku, z lekko uniesioną brodą, twarzą opatrzoną gładkością i niewzruszeniem, emanującą komunikatem: PANUJĘ NAD WSZYSTKIM. Zwykle dolna część ciała jest zastygła bez jakichkolwiek przejawów żywotności. Możemy to zobaczyć na dwa sposoby.
W pierwszym pod postacią masywnych, ciężkich nóg, zwłaszcza ud, osadzonych czasem na nieadekwatnie szczupłych łydkach. Najczęściej obrazu dopełniają rozbudowane biodra z nierównomiernym otłuszczeniem lub dużą pupą wyraźnie odstającą od reszty ciała. Można by powiedzieć, że ten obszar ciała będzie wołał nas jakimś rodzajem stłoczenia czy zaskakującego zestawienia poszczególnych jego części.
Drugi reprezentowany będzie przez bardzo szczupłe, patykowate nogi, które niczym dwie szczapy są wbite w ziemię, a na nich sztywno osadzony jest tułów. Pełnią swoją funkcję podporową, ale są zupełnie odcięte od przepływu żywotności i łączności góry z dołem ciała.
Niezależnie od tego jaką formę wyrazu obrało ciało, wrażenie jest to samo: nogi nie są dla mnie i nie są moje. Odczucia z nich płynące często opisywane są jako dwie ciężkie kłody albo ołowiane pale, których nie można oderwać od ziemi, którym nie można zaufać i naprawdę się na nich oprzeć.
Osoba z tym typem zawieszenia często świadomie przypisuje górze ciała sprawczość, doskonałość, atrakcyjność, przeżywając dół ciała jako zwierzęcy, nieczysty, kłopotliwy. Jednym słowem wymagający skontrolowania. I właśnie temu służy odcięcie w talii, które jak najlepsze sznurowanie gorsetowe oddziela górę ciała od dołu, chroniąc ego, no właśnie, przed czym…?
HISTERIA CZY JEDNAK HISTORIA?
W piedestale uwagę przyciągają głównie zastygłe nogi, ale one reprezentują tylko napięcia konfliktowe skupione w obszarze miednicy. Przed płynącymi z niej uczuciami ma nas chronić właśnie odcięcie w talii.
Miednica odbiera mnóstwo przeciążeń psychofizycznych przez wszystkie etapy rozwojowe dziecka. Typ zawieszenia, jakim jest kolumna, pokazuje głównie, w jaki sposób to, co związane z przyjemnością i żywotnością, było nieprzyjęte czy używane. W związku z tym musiało zostać skontrolowane i odcięte, by nie narażało malucha na dalsze odrzucenia.
Odpowiedź otoczenia na przejawy fizyczności dziecka determinuje jego stosunek do Ja cielesnego, który przekłada się na relację z własnym ciałem w życiu dorosłym. Jeśli były one przeżywane przez bliskich jako drażniące, zagrażające, kłopotliwe, grzeszne, to ciało zostanie wycofane z kontaktu i odcięte od czucia. Tak powstanie obronna iluzja: JEŚLI CZEGOŚ NIE CZUJĘ, TO TEGO NIE MA.
DOŚWIADCZENIE „TŁOCZNIA”
Stańmy na prostych nogach. Zaciśnijmy uda i pośladki. Wciągnijmy brzuch. Oddychajmy tylko do klatki piersiowej. Utrzymajmy tę pozycję przez minutę i zaobserwujmy, co się dzieje: w ciele, umyśle, uczuciach.
Co się w nas pojawi? Zwykle są to opisy: ciśnienia narastającego w głowie, rozpierania w ciele, tłoczni, która pompuje, ale nie znajduje ujścia. Pozostaje tylko wybuchnąć (rozładować) lub zemdleć (odciąć), by doznać ulgi, by choć na chwilę przerwać mechanizm ładowania bez możliwości adekwatnego rozładowania energii.
Witamy w świecie kolumny, gdzie histeria stała się pomocnym rozwiązaniem nieznośnych sił konfliktowych.
GDY ŻAR NIE MOŻE BYĆ SPOŻYTKOWANY…
…emocjami, spłonie głowa. Miednica jest centrum energetycznym, niezależnie jak magicznie to brzmi: tam wydalamy, tam doznajemy przyjemności, tam rodzimy. Bardzo wiele się dzieje w tym obszarze ciała.
Doświadczenie powyżej polegało na zatrzymaniu ładunku energii (wyłącznie) mięśniowej i część z nas prawdopodobnie odczuła jej przesunięcie do góry, gdzie zrobiło się gęściej, intensywniej, trudniej do pomieszczenia…
Jeśli dodamy do tego jeszcze aspekt psychiczny i siłę działających emocji, to można sobie wyobrazić, jak ładunek skumulowany w dole będzie szukał ujścia w górze.
Zobaczymy wtedy intensywne, płomienne objawy w postaci: omdleń, krzyków, płaczu, guli w gardle, rumieńców, potów, bólów, tzw. histeria, która jest niczym innym jak próbą regulacji napięcia psychofizycznego i przywrócenia równowagi energetycznej organizmu.
Gasząc więc płomienie pamiętajmy, że to tylko objawy, nie zapominając o żarze w zablokowanej miednicy, który będzie szukał kolejnego momentu uwolnienia.
JAK SOBIE POMÓC?
David Bowie śpiewał „Let’s dance”, polecam „let’s kick”, czyli kopanie, jako najlepszy sposób na przywrócenie przepływu w dolnej części ciała, a wtedy tańczmy, ile się da.
Ożywienie nóg pozwoli na przywracanie łączności z miednicą oraz zwiększanie tolerancji na przepływ energii, która to zdolność zawsze równocześnie buduje pojemność uczuciową. Kopanie to ulubione ćwiczenie Lowena, które wykonywał każdego poranka do dziewięćdziesiątki. Jest dostępne dla każdego, kto ma w domu materac (sprężynowy):
PRAKTYKA „KOPANIE KLASYCZNE”
Leżąc na plecach, z nogami prostymi, naprzemiennie kopiemy w materac. Na początku na ile siły pozwolą. Z czasem z uświadamianiem otwieranego przepływu energii i kierunków rozchodzenia się jej w ciele. W końcu dodając dźwięk, pozwalając sobie na podążanie za jakościami, które się pokażą.
PRAKTYKA „KOPANIE NOGAMI ZGIĘTYMI”
Sprawdźmy, co się zmieni w naszym odbiorze, kiedy zaczniemy kopać z nogami zgiętymi? Jakie uczucia się pojawią? Co będzie dla nas korzystniejsze?
Do każdego kopania z czasem dodajemy naprzemienny ruch rąk, a później również kręcenie głową po materacu, jakbyśmy mówili nie.
PRAKTYKA „KOPANIE W CZWORAKACH”
Jeśli mamy poczucie zaciśniętych pośladków, spętania w nogach, zmrożenia w miednicy, ruch wykopywania w tył, kiedy jesteśmy na czworakach, będzie bardzo pomocny. Pozwoli on na odzyskiwanie swobody w tym rejonie i odnalezienie dostępu do swojej żywotności.
PRAKTYKA „PODRZUCANIE MIEDNICY”
Połóżmy się na materacu z nogami zgiętymi, podnieśmy miednicę do góry i puśćmy ją w dół, tak by odbiła się od materaca (ważne, by był on sprężynowy, czyli wspomagał jej ruch). Powtórzmy tę czynność kilkanaście razy i sprawdźmy, jak się czujemy? Jaki poziom energii jest w nas teraz? Jak odczuwamy swoją miednicę? Ćwiczenie to zwykle pomaga w budowaniu z nią łączności.
Wszystko, co przywróci żywotność w nogach i rozluźni napięcia w miednicy, umożliwiając ponowne połączenie odseparowanych części, będzie leczącym kierunkiem. Można powiedzieć, że im więcej przywrócimy przepływu na dole ciała, tym bardziej zmniejszymy nadaktywność energetyczną w górze.
Gdy schodzimy z piedestału, nie tylko odzyskujemy część siebie, ale zwiększamy dostęp do przyjemności. A ta jest bardzo cielesna!
Marzena Barszcz,
Psychoterapeutka w Analizie Bioenergetycznej
Więcej znajdziecie Państwo w książce „Psychoterapia przez ciało”.
Lista pozostałych typów zawieszenia emocji, które pojawiają się w dotychczasowych tekstach autorstwa Marzeny Barszcz:

- Kolumna (piedestał) – unieruchomienie w dolnej części ciała, oderwanie od żywotności i cielesności; często związane z wymaganiami „grzeczności”, czystości i kontroli.
- Stryczek – pierwotne opuszczenie Ja cielesnego, silna fragmentacja; typowe dla bardzo wczesnych doświadczeń zagrożenia, np. porodowych lub noworodkowych.
- Krzyż (strach na wróble) – efekt długotrwałego cierpienia fizycznego lub psychicznego połączonego z bezradnością; ciało jest przybite do wewnętrznego „krzyża” napięć.
- Wieszak – napięcie między strachem a złością; ciało zamiera w gotowości, ramiona uniesione, głowa wysunięta do przodu – wyraz wewnętrznego konfliktu „uciekać czy atakować”.
- Hak – zawieszenie oparte na tłumieniu złości w imię zachowania więzi; ciało nosi napięcia w szczęce, karku, ramionach i tułowiu, a wewnętrzny konflikt rozgrywa się między potrzebą bycia sobą a lękiem przed odrzuceniem („kiedy wybiorę siebie, stracę ciebie”).
