Są ludzie, którzy nigdy nie robią niczego „na pół gwizdka”. Wkładają całych siebie w pracę, w relacje, w rodzicielstwo, w codzienne obowiązki. Z zewnątrz wygląda to jak siła. Od środka – często wygląda zupełnie inaczej.
Jeśli jesteś jedną z tych osób, ten tekst jest dla Ciebie.
Twoje ciało nie zna słowa „ambicja”
Wyobraź sobie, że układ nerwowy to bardzo stary, bardzo mądry system alarmowy. Ewolucyjnie stary – zaprojektowany tysiące lat temu, kiedy największym zagrożeniem był drapieżnik, susza albo wróg z sąsiedniego plemienia. Ten system nie czyta kalendarza. Nie wie, że żyjesz w XXI wieku. Nie rozumie pojęć takich jak „deadline”, „KPI” ani „bycie wystarczająco dobrym rodzicem”.
Rozumie jedno: poziom mobilizacji Twojego ciała.
I właśnie tu zaczyna się problem.
Między 70 a 100% – granica, której nie widać
Naukowcy zajmujący się układem nerwowym opisują nasze zasoby energetyczne trochę jak termometr. Dolna część skali – spokój, regeneracja, kontakt ze sobą. Środek – codzienne funkcjonowanie, umiarkowane wyzwania, zwykłe życie. Ale ostatni przedział, gdzieś między 70 a 100% – to już inny rodzaj terytorium.
To rezerwa przeznaczona na zagrożenie życia.
Nie na ważne spotkanie. Nie na kłótnię z partnerem. Nie na wychowanie dziecka z pełnym zaangażowaniem siedem dni w tygodniu. Na zagrożenie życia – ucieczkę przed drapieżnikiem, walkę o przeżycie, mobilizację wszystkiego, co masz, bo stawką jest jutro.
Kiedy codziennie funkcjonujesz na 100%, Twój układ nerwowy robi jedyne, co potrafi: interpretuje to dosłownie. Odczytuje Twoje życie jako stan permanentnego zagrożenia. I uruchamia wszystkie mechanizmy przetrwania – nie dlatego, że jest głupi. Dlatego, że jest lojalny.
Cena, której nie widać na fakturze
Tryb przetrwania ma swoje koszty. Nie wystawia rachunku od razu – pobiera go stopniowo, po trochu, z różnych kont jednocześnie.
Z konta snu – bo ciało w trybie alarmowym nie może sobie pozwolić na głęboki odpoczynek. Musi być gotowe.
Z konta koncentracji – bo mózg przeciążony czujnością ma coraz mniej zasobów na myślenie, planowanie, bycie tu i teraz.
Z konta ciała – napięcie w ramionach, ból głowy, problemy trawienne, obniżona odporność. To nie przypadłości. To komunikaty.
Z konta relacji – bo kiedy wszystkie zasoby idą na przetrwanie, nie ma już czego dać drugiemu człowiekowi. Zostaje fasada. Albo irytacja. Albo pustka.
I z konta, którego zazwyczaj nie pilnujemy najbardziej starannie – konta relacji ze sobą.
Kiedy znika współczucie dla siebie
Deb Dana, terapeutka i badaczka pracująca z teorią poliwagalną, napisała coś, co trudno zapomnieć:
„Stany służące przetrwaniu aktywują w nas automatycznie samokrytykę, kiedy więc z bezpieczeństwa i łączności przechodzimy w tryb ochrony siebie, tracimy zdolność okazywania sobie współczucia.”
Przeczytaj to jeszcze raz, powoli.
Nie chodzi o to, że jesteś dla siebie surowy, bo masz niskie poczucie własnej wartości. Chodzi o to, że Twój układ nerwowy w trybie przetrwania dosłownie wyłącza dostęp do łagodności – wobec innych i wobec siebie. Samokrytyka w stanie zagrożenia nie jest wadą charakteru. Jest biologiczną odpowiedzią systemu, który próbuje Cię chronić.
Ale ochrona przed zagrożeniem i życie – to dwie bardzo różne rzeczy.
Co się dzieje w ciele, gdy alarm nie milknie
Kortyzol i adrenalina – hormony stresu – są cudowne w krótkich dawkach. Pomagają biec szybciej, myśleć sprawniej, reagować natychmiast. Ale zaprojektowane były na sprint, nie maraton.
Kiedy alarm nie milknie, ciało zaczyna oszczędzać tam, gdzie może: spowalnia trawienie, ogranicza funkcje odpornościowe, tłumi popędy, które nie są konieczne do przeżycia. Sen się płyci. Emocje się spłaszczają albo wybuchają w najmniej odpowiednich momentach. Ciało nie jest przeciwko Tobie – ono po prostu priorytetyzuje przeżycie ponad wszystko inne.
I może przez jakiś czas to działa. Miesiąc. Rok. Kilka lat.
Aż przestaje.
To nie jest tekst o lenistwie
Warto to powiedzieć wprost, bo zbyt łatwo można go tak odczytać.
To nie jest zachęta do robienia mniej, rezygnowania z ambicji ani do odpuszczania rzeczy, które są dla Ciebie ważne. To jest zaproszenie do pytania: czy moje ciało wie, że nie jestem w niebezpieczeństwie?
Bo jest ogromna różnica między zaangażowaniem wypływającym z bezpieczeństwa a mobilizacją wypływającą ze strachu. Pierwsza daje energię. Druga ją pożera.
Pierwsza zostawia Cię wieczorem zmęczonym, ale całym. Druga – pustym w środku, z poczuciem, że coś się wyczerpuje, choć nie wiesz co.
Małe pytanie na koniec
Nie ma tu gotowej recepty, bo każde ciało jest inne i każda historia jest inna.
Ale jest jedno pytanie, które warto zabrać ze sobą:
Czy mój układ nerwowy wie, że jestem bezpieczny/a?
Nie Twój umysł. Nie Twoje przekonania. Układ nerwowy – ten stary, lojalny system alarmowy, który czyta nie to, co myślisz, ale to, jak żyjesz.
Czasem pierwszym krokiem nie jest zmiana. Jest zauważenie – że może od dawna żyjesz w trybie, który był przeznaczony na chwilę, a nie na całe życie.
I że Twoje ciało zasługuje na coś więcej niż permanentne pogotowie.
Mała wskazówka na koniec
Jeśli masz wrażenie, że Twoje ciało już dawno przestało Cię słuchać – nie musisz tego dłużej dźwigać samotnie. Jesteśmy w Niebieskiej Rzece i możemy Ci towarzyszyć w drodze z powrotem do równowagi. Zadzwoń do nas albo umów się na wizytę online lub stacjonarnie…
Absolwentka filologii UWr i studiów coachingu w Laboratorium Psychoedukacji SWPS. W trakcie 4-letniego szkolenia z psychoterapii w nurcie analizy bioenergetycznej (PSAB, akredytacja IIBA).
W pracy zaprasza, by najpierw stanąć przy sobie – bez presji bycia lepszą wersją siebie. A dopiero z tego miejsca działać: świadomie, we własnym tempie, w zgodzie z tym, na co rzeczywiście mamy wpływ.
Bibliografia
Dana, D. (2021). Zakotwiczeni. Ćwiczenia oparte na teorii poliwagalnej. Wydawnictwo UJ.
Dana, D. (2018). The Polyvagal Theory in Therapy: Engaging the Rhythm of Regulation. W. W. Norton & Company.
Gilbert, P. (2010). The Compassionate Mind: A New Approach to Life’s Challenges. New Harbinger Publications.
Neff, K. (2011). Self-Compassion: The Proven Power of Being Kind to Yourself. William Morrow. Dostępne również: self-compassion.org
Porges, S. W. (2011). The Polyvagal Theory: Neurophysiological Foundations of Emotions, Attachment, Communication, and Self-Regulation. W. W. Norton & Company.
Sapolsky, R. M. (2020). Dlaczego zebry nie mają wrzodów. Psychofizjologia stresu. Wydawnictwo Naukowe PWN.
van der Kolk, B. (2014). The Body Keeps the Score: Brain, Mind, and Body in the Healing of Trauma. Viking. (Wyd. pol.: Ciało pamięta, 2018, Wydawnictwo Czarna Owca.)

